Jak się okazuje mam kilka prac które kiedyś ukończyłam, ale nikomu się nie pochwaliłam.
Dzisiaj pokaże prace skończone pod koniec grudnia 2012 roku.
Obrazki te podarowałam moim rodzicom.
Po raz pierwszy pracowałam na czarnej kanwie i po raz pierwszy na lnie.
Pozdrawiam
Magda
poniedziałek, 15 lutego 2016
środa, 27 stycznia 2016
UFOki czas dokończyć.
Smok chwilę odpoczywa. Szaro-buro za oknem i na tamborku to już przesada.
W związku z powyższym, zdecydowałam się na dokończenie jakiegoś małego UFOka. Pomyślałam o Stokrotkach w naparstkach na lnie, które cały czas uwielbiam. Zaglądam więc do jednego z sekretnych moich pudeł, już mam sięgać po stokrotki, a tu baletnica moja zapomniana!
Kobietkę tą również kocham od zawsze, ale mam okropną jakość schematu co zniechęca mnie okropnie do relaksu przy tym hafcie. Ale wypuściłam ją z pudła (jakkolwiek to brzmi).
Schemat pięknie polepszyłam, powiększyłam domowym, babskim sposobem na komputerze i okazuje się, że śmigam całkiem szybko.
Słuchajcie, chyba pierwszy raz na zdjęciu efekt jest taki piękny!!!
Zakochałam się ponownie i na razie nie odpuszczam.
Miło mi będzie poczytać Wasze opinie na temat tego haftu w moim wykonaniu!
I jak się podoba?
Pozdrawiam
Magda
W związku z powyższym, zdecydowałam się na dokończenie jakiegoś małego UFOka. Pomyślałam o Stokrotkach w naparstkach na lnie, które cały czas uwielbiam. Zaglądam więc do jednego z sekretnych moich pudeł, już mam sięgać po stokrotki, a tu baletnica moja zapomniana!
Kobietkę tą również kocham od zawsze, ale mam okropną jakość schematu co zniechęca mnie okropnie do relaksu przy tym hafcie. Ale wypuściłam ją z pudła (jakkolwiek to brzmi).
Schemat pięknie polepszyłam, powiększyłam domowym, babskim sposobem na komputerze i okazuje się, że śmigam całkiem szybko.
Słuchajcie, chyba pierwszy raz na zdjęciu efekt jest taki piękny!!!
Zakochałam się ponownie i na razie nie odpuszczam.
Miło mi będzie poczytać Wasze opinie na temat tego haftu w moim wykonaniu!
Pozdrawiam
Magda
wtorek, 12 stycznia 2016
Smok
Po raz kolejny pokazuję smoka.
Czym dalej w las to szybciej przybywa i bardziej mi się chce.
Miałam dość długą przerwę - znowu.
Ale zawsze jak postanowię powrócić do pisania bloga to moje życie stawia przede mną nowe wyzwania i nie mam czasu pomyśleć nawet o niczym.
Teraz mam nadzieję wszystko się ustabilizowało i znowu spróbuję.
O smoku mowa a smoka nie widać.
Przybyło 1,5 strony. Od czerwca do października nie haftowałam prawie nic.
A oto efekt.
Będę wdzięczna za każdy komentarz.
Pozdrawiam.
Magda
Czym dalej w las to szybciej przybywa i bardziej mi się chce.
Miałam dość długą przerwę - znowu.
Ale zawsze jak postanowię powrócić do pisania bloga to moje życie stawia przede mną nowe wyzwania i nie mam czasu pomyśleć nawet o niczym.
Teraz mam nadzieję wszystko się ustabilizowało i znowu spróbuję.
O smoku mowa a smoka nie widać.
Przybyło 1,5 strony. Od czerwca do października nie haftowałam prawie nic.
A oto efekt.
Będę wdzięczna za każdy komentarz.
Magda
środa, 10 czerwca 2015
Winged Companions
Smoczysko zaczyna się pokazywać.
Troszkę urosło, nie za wiele. Schowane w pudle i nie dokarmiane nitkami - nie chciało samo urosnąć!
Teraz poświęcam mu trochę czasu, tyle ile mogę.
Patrząc na tempo pracy innych jestem zaniepokojona i nie wiem o co chodzi.
Staram się i przybywa naprawdę powoli.
W czym tkwi sekret?
Może kiedyś uda mi się rozwiązać tą zagadkę.
Dla przypomnienia prezentuję zdjęcie, które "przerysowuję" na kanwę.
Dziękuję za wszystkie komentarze.
Pozdrawiam
Magda
Troszkę urosło, nie za wiele. Schowane w pudle i nie dokarmiane nitkami - nie chciało samo urosnąć!
Teraz poświęcam mu trochę czasu, tyle ile mogę.
Patrząc na tempo pracy innych jestem zaniepokojona i nie wiem o co chodzi.
Staram się i przybywa naprawdę powoli.
W czym tkwi sekret?
Może kiedyś uda mi się rozwiązać tą zagadkę.
Dla przypomnienia prezentuję zdjęcie, które "przerysowuję" na kanwę.
Dziękuję za wszystkie komentarze.
Pozdrawiam
Magda
środa, 27 maja 2015
Oprócz haftu
Przez ostatni rok nieco zbliżyłyśmy się ze sobą- ja i moja maszyna.
Wiele, oj wiele rzeczy razem stworzyłyśmy. Większość będę chciała tu pokazać.
Dzisiaj skończyłam pewne zamówienie i właśnie to dzisiaj pokazuję.
Zdjęcia niekoniecznie piękne, ale jak się ktoś spieszy to wiadomo o co chodzi.
Jest to pierwszy prezent dla Małej Księżniczki, która niebawem pojawi się na świecie.
Pozdrawiam
Magda
Wiele, oj wiele rzeczy razem stworzyłyśmy. Większość będę chciała tu pokazać.
Dzisiaj skończyłam pewne zamówienie i właśnie to dzisiaj pokazuję.
Zdjęcia niekoniecznie piękne, ale jak się ktoś spieszy to wiadomo o co chodzi.
Jest to pierwszy prezent dla Małej Księżniczki, która niebawem pojawi się na świecie.
Pozdrawiam
Magda
niedziela, 24 maja 2015
Blogowa reaktywacja.
Powróciłam do haftu, to i powrócę do blogowania, czemu nie.
Przerwa była długa.
Hafty spakowałam w czasie przeprowadzki, długo je rozpakowywałam, czasami coś dziubnęłam, ale bez większych postępów.
Na pierwszy plan wysunęła się maszyna do szycia. O tym jeszcze wspomnę na pewno.
Niedawno zrobiłam porządki w haftach i postanowiłam moją miłość do nich rozpalić na nowo.
Z tym nie było problemu, już po pierwszym krzyżyku serce biło jak szalone.
Haftuję sobie powoli, jak mam chwilę dla siebie, bo nie robię tego na wyścigi.
Wiele prac mam rozpoczętych i to nie małych. Przyjęłam system 4 tamborków.
Właśnie 4 tamborki posiadam, w różnych rozmiarach, na każdym jest coś naciągniętego i w zależności od nastroju i chęci wybieram jeden z nich na kilka dni i zmieniam na następny.
Jest fajnie, wszędzie są postępy a zmienność kolorów sprawia, że robótka mnie nie nuży.
Prac rozpoczętych i przygotowanych do rozpoczęcia jest jednak dużo więcej, więc zanim to wszystko wykończę jeszcze kilka wieczorów minie.
W ostatnim czasie skończyłam 2 prace.
Metryczka Dimension dla mojej córki, jeszcze nie oprawiona, ale mam nadzieję, że do wakacji uda mi się to zrobić:
Oraz wieniec bożonarodzeniowy, któremu brakowało ok. 20 xxx, rónież jeszcze nie oprawiony.
Pozdrawiam każdego kto tu się zatrzyma choć na chwilkę.
Magda
Przerwa była długa.
Hafty spakowałam w czasie przeprowadzki, długo je rozpakowywałam, czasami coś dziubnęłam, ale bez większych postępów.
Na pierwszy plan wysunęła się maszyna do szycia. O tym jeszcze wspomnę na pewno.
Niedawno zrobiłam porządki w haftach i postanowiłam moją miłość do nich rozpalić na nowo.
Z tym nie było problemu, już po pierwszym krzyżyku serce biło jak szalone.
Haftuję sobie powoli, jak mam chwilę dla siebie, bo nie robię tego na wyścigi.
Wiele prac mam rozpoczętych i to nie małych. Przyjęłam system 4 tamborków.
Właśnie 4 tamborki posiadam, w różnych rozmiarach, na każdym jest coś naciągniętego i w zależności od nastroju i chęci wybieram jeden z nich na kilka dni i zmieniam na następny.
Jest fajnie, wszędzie są postępy a zmienność kolorów sprawia, że robótka mnie nie nuży.
Prac rozpoczętych i przygotowanych do rozpoczęcia jest jednak dużo więcej, więc zanim to wszystko wykończę jeszcze kilka wieczorów minie.
W ostatnim czasie skończyłam 2 prace.
Metryczka Dimension dla mojej córki, jeszcze nie oprawiona, ale mam nadzieję, że do wakacji uda mi się to zrobić:
Oraz wieniec bożonarodzeniowy, któremu brakowało ok. 20 xxx, rónież jeszcze nie oprawiony.
Pozdrawiam każdego kto tu się zatrzyma choć na chwilkę.
Magda
sobota, 1 lutego 2014
Zimowe klimaty
Zimowe, a może trochę świąteczne. Może nawet bardziej świąteczne niż zimowe.
Nie ważne.
Nie chce, żeby było bardzo nudno więc oprócz baletnicy i smoka czasami wrzucę zaległe prace - tzn. wykonane jak miałam mega dużo czasu (czyli jak byłam w ciąży). Och jak czasami tęsknie za tymi czasami :)
Moja Tosieńka jest Kochaniutkim skarbem od którego nie potrafię oderwać oczu, więc nawet jak bawi się z tatą to zamiast zająć się sobą, nie potrafię nie patrzeć na nią.
Tak szybko się zmienia, ciągle uczy się czegoś nowego, ach wspaniały to czas dla nas.
Ale przejdę do rzeczy:
Na pierwszy ogień prezent jaki dostałyśmy z moją Mróweczką jeszcze przed Świętami od mojego męża z "podróży służbowej" - (poligonu). Mąż był w miejscowości gdzie takie cuda robią i ... same zobaczcie:
A kolejne cudeńko sama zrobiłam i na poprzednie Święta już było gotowe.
Obłędny jest ten reniferek. Wzór dostałam od Stelli już baardzo dawno. Dziękuję kochana jeszcze raz. Mam jeszcze jednego do kompletu. Już nawet kanwa pokratkowana, mulina naszykowana ale czasu brak.
Przepraszam za ilość zdjęć ale uwielbiam na niego patrzeć:
Witam nowe osoby wśród obserwatorów. Jest mi bardzo miło.
Dziękuję za komentarze wspierające i motywujące.
Smoka przybywa, postaram się jak najszybciej pokazać postępy!
Pozdrawiam
Nie ważne.
Nie chce, żeby było bardzo nudno więc oprócz baletnicy i smoka czasami wrzucę zaległe prace - tzn. wykonane jak miałam mega dużo czasu (czyli jak byłam w ciąży). Och jak czasami tęsknie za tymi czasami :)
Moja Tosieńka jest Kochaniutkim skarbem od którego nie potrafię oderwać oczu, więc nawet jak bawi się z tatą to zamiast zająć się sobą, nie potrafię nie patrzeć na nią.
Tak szybko się zmienia, ciągle uczy się czegoś nowego, ach wspaniały to czas dla nas.
Ale przejdę do rzeczy:
Na pierwszy ogień prezent jaki dostałyśmy z moją Mróweczką jeszcze przed Świętami od mojego męża z "podróży służbowej" - (poligonu). Mąż był w miejscowości gdzie takie cuda robią i ... same zobaczcie:
A kolejne cudeńko sama zrobiłam i na poprzednie Święta już było gotowe.
Obłędny jest ten reniferek. Wzór dostałam od Stelli już baardzo dawno. Dziękuję kochana jeszcze raz. Mam jeszcze jednego do kompletu. Już nawet kanwa pokratkowana, mulina naszykowana ale czasu brak.
Przepraszam za ilość zdjęć ale uwielbiam na niego patrzeć:
Witam nowe osoby wśród obserwatorów. Jest mi bardzo miło.
Dziękuję za komentarze wspierające i motywujące.
Smoka przybywa, postaram się jak najszybciej pokazać postępy!
Pozdrawiam
środa, 15 stycznia 2014
Mega Projekt
Tuż przed Świętami rozpoczęłam nowy haft.
Haft będzie prezentem dla brata. Umownie ma to być prezent na osiemnastkę (8 października), jednak uświadomiłam brata, że może na Gwiazdkę 2015 się wyrobię ale nie obiecuje.
Technicznie:
- na płótno wybrałam aidę polską 14'' (mało ambitnie ale akurat tego u mnie było pod dostatkiem, a bratu zależało na mega rozmiarze)
- wzór firmy HAED, zaprojektowany przez Anne Stokes, pod tytułem Winged Companions,
- wymiary w krzyżykach 525x350
- wymiary w cm (w przybliżeniu) 100cmx70cm
- wykorzystam 88 kolorów do wyhaftowania tego dzieła
- haftuje nićmi DMC, 3 nitkami
Jak już wspomniałam zaczęłam haftować już przed Bożym Narodzeniem, jednak nie miałam w okresie świąteczno-noworocznym zbyt dużo czasu na "dłubanki" moje i na dobre przysiadłam przed kilkoma dniami. Na haftowanie poświęcam wieczory jak moje malutkie serduszko już śpi. Nazbiera się tego ok. 3 godzin, no może czasami ze 4.
A oto moje początki:
Stan sprzed tygodnia:
Stan z wczoraj:
A teraz cel do którego dążę:
Wg HAED i oryginał (ciekawe który będzie bliższy mojemu)
Liczę na Wasze wsparcie i doping.
Pozdrawiam
Haft będzie prezentem dla brata. Umownie ma to być prezent na osiemnastkę (8 października), jednak uświadomiłam brata, że może na Gwiazdkę 2015 się wyrobię ale nie obiecuje.
Technicznie:
- na płótno wybrałam aidę polską 14'' (mało ambitnie ale akurat tego u mnie było pod dostatkiem, a bratu zależało na mega rozmiarze)
- wzór firmy HAED, zaprojektowany przez Anne Stokes, pod tytułem Winged Companions,
- wymiary w krzyżykach 525x350
- wymiary w cm (w przybliżeniu) 100cmx70cm
- wykorzystam 88 kolorów do wyhaftowania tego dzieła
- haftuje nićmi DMC, 3 nitkami
Jak już wspomniałam zaczęłam haftować już przed Bożym Narodzeniem, jednak nie miałam w okresie świąteczno-noworocznym zbyt dużo czasu na "dłubanki" moje i na dobre przysiadłam przed kilkoma dniami. Na haftowanie poświęcam wieczory jak moje malutkie serduszko już śpi. Nazbiera się tego ok. 3 godzin, no może czasami ze 4.
A oto moje początki:
Stan sprzed tygodnia:
A teraz cel do którego dążę:
Wg HAED i oryginał (ciekawe który będzie bliższy mojemu)
Liczę na Wasze wsparcie i doping.
Pozdrawiam
środa, 8 stycznia 2014
Witam w Nowym Roku
Zniknęłam przed Świętami.
Ktoś skradł mi kawał czasu.
A tak poważnie to mąż na początku grudnia wyjechał na prawie 3 tygodnie. Byłyśmy z malutką same, choć nie do końca. Moja mama trochę u nas nocowała, dotrzymując nam towarzystwa.
W ciągu dnia sprzątałam na Święta :), wieczorami plotkowałam z mamą. Robótkowy czas to dla mnie zdecydowanie nie był.
Nie wiem dlaczego ale nawet nie miałam czasu tu zajrzeć żeby złożyć Wam wszystkim życzenia Świąteczne.
Pozostaje mi Was powitać w Nowym Roku serdecznie i cieplutko.
Życzę Wam po prostu spełnienia marzeń!!
Jeśli chodzi o haftowanki to troszkę przybyło mojej Baletnicy. Niewiele czasu jej poświęciła ale zawsze to coś. Efekt na żywo zachwycający.
Jak na razie wszystko robione półkrzyżykami, różną ilością nitek, do tego Kreinik dodający blasku. Robi się szybciutko i bardzo przyjemnie.
Zaczęłam również duży projekt, ale o tym w kolejnym poście.
Mam jeszcze prośbę. Poszukuję wzoru na metryczkę dla mojej Gwiazdki! Liczę na Waszą pomoc.
Witam serdecznie Nowe Obserwatorki.
Dziękuję za wszystkie komentarze.
Pozdrawiam
Ktoś skradł mi kawał czasu.
A tak poważnie to mąż na początku grudnia wyjechał na prawie 3 tygodnie. Byłyśmy z malutką same, choć nie do końca. Moja mama trochę u nas nocowała, dotrzymując nam towarzystwa.
W ciągu dnia sprzątałam na Święta :), wieczorami plotkowałam z mamą. Robótkowy czas to dla mnie zdecydowanie nie był.
Nie wiem dlaczego ale nawet nie miałam czasu tu zajrzeć żeby złożyć Wam wszystkim życzenia Świąteczne.
Pozostaje mi Was powitać w Nowym Roku serdecznie i cieplutko.
Życzę Wam po prostu spełnienia marzeń!!
Jeśli chodzi o haftowanki to troszkę przybyło mojej Baletnicy. Niewiele czasu jej poświęciła ale zawsze to coś. Efekt na żywo zachwycający.
Jak na razie wszystko robione półkrzyżykami, różną ilością nitek, do tego Kreinik dodający blasku. Robi się szybciutko i bardzo przyjemnie.
Zaczęłam również duży projekt, ale o tym w kolejnym poście.
Mam jeszcze prośbę. Poszukuję wzoru na metryczkę dla mojej Gwiazdki! Liczę na Waszą pomoc.
Witam serdecznie Nowe Obserwatorki.
Dziękuję za wszystkie komentarze.
Pozdrawiam
piątek, 29 listopada 2013
Zaległe i mebel marzeń
Kolejna praca, którą ukończyłam dawno temu, którą się nie pochwaliłam, a z której jestem dumna.
Zaczęłam pod koniec 2010 roku. Kilka razy porzucałam na długo i przepraszałam na chwilę.
Wszystkie krzyżyki postawiłam do końca pierwszej połowy 2012 roku.
Nie mogłam pokonać backstitchy. Mój błąd, że pozostawiłam wszystkie na sam koniec. W trakcie pracy zrobiłam kilka z ciekawości jak to będzie wyglądało. No i nie mogłam się przemóc.
Więcej tego błędu nie zrobię.
Skończyłam w październiku 2012r.
Moja Wierzbowa Wróżka.
Nie oprawiona. Trochę szkoda mi na oprawcę.
Muszę się przemóc do oprawiania samodzielnego.
A oto ona:
Nie jestem jakąś tam chwalipiętą, ale nie mogę się powstrzymać.
Dostałam od siostry. A ona od ciotki. Ciotka kupiła kiedyś w jakiś starych meblach.
Może kiedyś podrasuje, przemaluje. Na razie cieszę się i podziwiam.
Jak Wam się podoba??
Pozdrawiam.
Zaczęłam pod koniec 2010 roku. Kilka razy porzucałam na długo i przepraszałam na chwilę.
Wszystkie krzyżyki postawiłam do końca pierwszej połowy 2012 roku.
Nie mogłam pokonać backstitchy. Mój błąd, że pozostawiłam wszystkie na sam koniec. W trakcie pracy zrobiłam kilka z ciekawości jak to będzie wyglądało. No i nie mogłam się przemóc.
Więcej tego błędu nie zrobię.
Skończyłam w październiku 2012r.
Moja Wierzbowa Wróżka.
Nie oprawiona. Trochę szkoda mi na oprawcę.
Muszę się przemóc do oprawiania samodzielnego.
A oto ona:
Nie jestem jakąś tam chwalipiętą, ale nie mogę się powstrzymać.
Dostałam od siostry. A ona od ciotki. Ciotka kupiła kiedyś w jakiś starych meblach.
Może kiedyś podrasuje, przemaluje. Na razie cieszę się i podziwiam.
Jak Wam się podoba??
Pozdrawiam.
wtorek, 19 listopada 2013
poniedziałek, 11 listopada 2013
Sezon zimowy rozpoczęty!
Nie żeby mi brakowało mrozu. Chociaż puszysty, biały, powoli opadający śnieg to uwielbiam.
Wiem, że wiele z Was pomyśli, że zwoje w mózgu nie poskręcały się u mnie prawidłowo, ale już tak mam. Kocham Śnieg i już!!!
Sezon zimowy, a nawet zimowo-świąteczny u mnie w robótkach rozpoczęty.
Wszystkie prace o innej tematyce, wylądowały na dnie kartonu w którym przechowuje rozpoczęte hafty.
Planów mam dużo, nawet dużo za dużo, a tu jeszcze Susan kusi kolejnymi cudeńkami.
Mam do pokazania kilka prac zimowych z poprzedniego roku, kiedy mnie tu nie było, ale to następnym razem.
Dzisiaj pokażę co udało mi się zrobić w SAL-u zimowym.
Haftuję na szarym lnie Belfast 32ct.
Nie ma tego za wiele.
Niestety kilka wpadek zaliczyłam i musiałam się cofać.
Mam nadzieję, że teraz pójdzie szybciej.
Poza tym, nie wiem jak u Was, ale u mnie weekendy są mało twórcze.
Zawsze więcej przybywa na płótnie w tygodniu.
Chyba dlatego, że więcej czasu chcemy spędzić razem z córcią i ze sobą.
Do miłego!!!
Pozdrawiam
P.S. Dzięki za wszystkie komentarze i maile. Są nieziemsko miłe!!!
Wiem, że wiele z Was pomyśli, że zwoje w mózgu nie poskręcały się u mnie prawidłowo, ale już tak mam. Kocham Śnieg i już!!!
Sezon zimowy, a nawet zimowo-świąteczny u mnie w robótkach rozpoczęty.
Wszystkie prace o innej tematyce, wylądowały na dnie kartonu w którym przechowuje rozpoczęte hafty.
Planów mam dużo, nawet dużo za dużo, a tu jeszcze Susan kusi kolejnymi cudeńkami.
Mam do pokazania kilka prac zimowych z poprzedniego roku, kiedy mnie tu nie było, ale to następnym razem.
Dzisiaj pokażę co udało mi się zrobić w SAL-u zimowym.
Haftuję na szarym lnie Belfast 32ct.
Nie ma tego za wiele.
Niestety kilka wpadek zaliczyłam i musiałam się cofać.
Mam nadzieję, że teraz pójdzie szybciej.
Poza tym, nie wiem jak u Was, ale u mnie weekendy są mało twórcze.
Zawsze więcej przybywa na płótnie w tygodniu.
Chyba dlatego, że więcej czasu chcemy spędzić razem z córcią i ze sobą.
Do miłego!!!
Pozdrawiam
P.S. Dzięki za wszystkie komentarze i maile. Są nieziemsko miłe!!!
wtorek, 5 listopada 2013
Rozmaitości
Coś skończonego...
Już drugi Halloween moja dyńka przeleżała w szufladzie.
Ma być poducha.
Szczerze to w ogóle nie wiem dlaczego jeszcze poduchą nie jest.
Coś zaczętego...
Już jakiś czas się haftuje.
Łatwo nie jest.
Len nie jest prosty w obróbce.
Ale efekt powala na kolana.
Wzór już baaardzo dawno dostałam od kasiparkview. Wielkie dzięki jeszcze raz!!! Pozdrawiam
Coś dla mnie zupełnie nowego...
Zapisałam się na pierwszy w życiu SAL.
https://www.facebook.com/groups/338142706319139/
Już się cieszyłam, że zacznę.
Na gorąco tak szybko robota idzie, a tu klops.
Myślałam, że mam jeszcze len w kolorze naturalnym, ale tylko jakieś resztki.
A właśnie tak mi się podoba.
Myślę - dobra idę na kompromis, niech będzie szara kanwa, mam taką ładną.
Kurcze znowu skrawki.
No to zamawiam len.
I czekam.
Coś uroczystego...
Moja córeczka kończy dzisiaj 10 miesięcy!!!
Jak ona szybko rośnie.
Niech dowodem będzie zdjęcie sprzed 10 dni.
Kocham ją nad życie!!!
Coś pożądanego...
czyli poszukuję:
Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze pod wcześniejszymi postami.
Liczę na kolejne.
Witam nowych obserwatorów.
Pozdrawiam
Już drugi Halloween moja dyńka przeleżała w szufladzie.
Ma być poducha.
Szczerze to w ogóle nie wiem dlaczego jeszcze poduchą nie jest.
Coś zaczętego...
Już jakiś czas się haftuje.
Łatwo nie jest.
Len nie jest prosty w obróbce.
Ale efekt powala na kolana.
Wzór już baaardzo dawno dostałam od kasiparkview. Wielkie dzięki jeszcze raz!!! Pozdrawiam
Coś dla mnie zupełnie nowego...
Zapisałam się na pierwszy w życiu SAL.
https://www.facebook.com/groups/338142706319139/
Już się cieszyłam, że zacznę.
Na gorąco tak szybko robota idzie, a tu klops.
Myślałam, że mam jeszcze len w kolorze naturalnym, ale tylko jakieś resztki.
A właśnie tak mi się podoba.
Myślę - dobra idę na kompromis, niech będzie szara kanwa, mam taką ładną.
Kurcze znowu skrawki.
No to zamawiam len.
I czekam.
Coś uroczystego...
Moja córeczka kończy dzisiaj 10 miesięcy!!!
Jak ona szybko rośnie.
Niech dowodem będzie zdjęcie sprzed 10 dni.
Kocham ją nad życie!!!
Coś pożądanego...
czyli poszukuję:
Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze pod wcześniejszymi postami.
Liczę na kolejne.
Witam nowych obserwatorów.
Pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















